Jest lipcowy poranek, godzina szósta rano. Zrywasz się z łóżka, wskakujesz w swoje super biegowe ciuszki i ruszasz na podbój świata. Na progu domu robisz głęboki wdech, słyszysz śpiew ptaków i czujesz na twarzy promienie słońca. Widzisz kątem oka sąsiadkę, która przygląda ci się stojąc w oknie z kubkiem kawy. Patrzy na Ciebie z podziwem w oczach. Jesteś bohaterem osiedla, wzorem stylu fit, propagatorem idei aktywnego i zdrowego stylu życia.
Trzy miesiące później, również o godzinie szóstej rano, zrywasz się z łóżka i również wskakujesz w biegowe ciuchy. Tylko może trochę grubsze i mniej wygodne. Otoczenie też jakby już trochę inne. Wdechu nie weźmiesz, bo podmuch wiatru potrafi zatkać. O promieniach słonecznych można sobie tylko pomarzyć. A sąsiadka? Cóż, sąsiadka stoi tam gdzie zawsze, z tym samym kubkiem. Tym razem jednak jej spojrzenie mówi coś innego: „Chyba zwariowałeś, żeby wychodzić w taką pogodę?”. O, popukała się nawet w głowę!
Znasz to? Wszyscy znamy. Są dni, kiedy wszystko przychodzi łatwo i nie opuszcza nas dobry humor. Ale jest też czas, gdy trudno wykrzesać z siebie choć odrobinę energii. Tak bywa jesienią. Nagła zmiana pogody. Skumulowane zmęczenie. Całe miesiące przygotowań i nagle po prostu nie starcza zapału. To co było przyjemnością, staje się obowiązkiem. To co wzbudzało w naszym otoczeniu podziw, teraz staje się powodem złośliwych żarcików i kąśliwych komentarzy.
SPÓJRZ WSTECZ
Jeśli biegasz od niedawna, przypomnij sobie co skłoniło cię do założenia biegowych butów. Nadwaga? Nuda? Chęć poprawy kondycji? Gdy przychodzi myśl o błogim lenistwie pomyśl, że wracasz do punktu wyjścia. Jesteś tam, na początku. „Stary” lub „stara” TY. I co? Chcesz tego? Chcesz być znów taki? Zmarnować to, co już wypracowałeś? Jeśli tak, proszę bardzo, droga wolna. Pączusie, czekoladka, zadyszka na schodach i spodnie w dwa razy większym rozmiarze już czekają. A może jednak nie chcesz? Bo wiesz… lato minęło, ale jesień też przeminie. I zima też. A na wiosnę dokonasz odkrycia. Albo odkryjesz wysportowany brzuch albo odkryjesz, że brzuszek wylewa ci się z ubrań. Tak, tych samych, które wcześniej były takie „fit”!
SZUKAJ W SOBIE, SZUKAJ W INNYCH
Oczywiście każdy z nas ma inne doświadczenia i inne sprawy nas motywują. Tym, którzy nie są zadowoleni ze swoich wyników w zawodach też polecamy metodę „szybki powrót do przeszłości”. Zerknij na swoje biegi sprzed roku lub dwóch. Poczytaj opisy treningów w dzienniczku. Czy to możliwe, że cieszył cię wynik o kilka minut słabszy?! Możliwe! Zapytaj siebie – dlaczego? Co sprawiało Ci taką satysfakcję? Jeśli nie czujesz magii cyferek, to na kolejnych zawodach spójrz na chwilę ZA SIEBIE. Widzisz ten tłum? Zobacz, ile osób zostawiłeś za sobą. W ich oczach jesteś szybszy, lepszy.
Może ktoś właśnie teraz postanowił, że za rok cię prześcignie. Może ktoś cię podziwia. Ale ty chciałbyś biec gdzieś wśród najszybszych, wśród elity… Myślisz, że tym najszybszym wszystko zawsze się udaje i przychodzi łatwo? Bzdura. Ty masz swoje problemy, a oni swoje. Dla nich źródłem stresu może być coś, czym ty w ogóle się nie przejmujesz. Pomylenie trasy. Zbyt ostry podmuch wiatru, który niszczy precyzyjną taktykę. Nagroda, która przeszła koło nosa. Sponsor, który ze względu na słabe wyniki wycofuje się ze współpracy. Na pewno chcesz się zamienić? A może dobrze jest tak jak jest? Może oni woleliby czasem odpuścić sobie, pogadać w czasie biegu, poprzybijać piątki z kibicami? Ale nie mogą sobie na to pozwolić. Co więcej - kibice, hałas, doping, to coś co może im przeszkadzać w koncentracji. Aż nasuwa się pytanie - to w takim razie po co oni w ogóle biegają na zawodach?!
NAGRADZAJ SIĘ
O bieganiu mówi się z ironią, że to „kawał dobrej, nikomu niepotrzebnej roboty”. Nie pozwalaj sobie na takie żarty. Tobie ta robota jest potrzebna, by się rozwijać. I jak po każdej dobrej robocie – należy się zapłata. Może tylko niekoniecznie w formie tabliczki czekolady i wielkiej porcji lodów.
Pamiętaj, że jesienno-zimowy czas to dla Twojego organizmu okres wzmożonego wysiłku. Natura wołałaby, żebyśmy w tym czasie zwolnili, a najlepiej zapadli w sen zimowy. Ale tak całkiem nie trenować też się nie da. Będziesz więc trochę „naginał” cierpliwość swojego organizmu. Dbaj o równowagę. Po ciężkim treningu pozwalaj sobie na wypoczynek, na masaż, jacuzzi, saunę, wieczór z dobrą książką w ręku – cokolwiek lubisz. Bez wyrzutów sumienia! A co z sąsiadką? Na następnym treningu pokaż jej palec. Kciuk do góry, oczywiście :)