wstecz

Aktualności

29.03.2018

SPORT – EMOCJE – BIZNES. Dlaczego

warto zostać sponsorem drużyny sportowej?

Dawno, dawno temu, gdy ktoś zdenerwował Chińczyka, ten rzucał przez ramię klątwę: „Obyś żył w ciekawych czasach!”. Wygląda na to, ze ktoś naprawdę mocno zalazł owemu Chińczykowi za skórę. Określić współczesne czasy jako „ciekawe” to jak nic nie powiedzieć. Żyjemy szybko i intensywnie. Otacza nas na co dzień natłok haseł, kolorów, dźwięków. Wszystko walczy o chwilę naszej uwagi. Świat bombarduje nas milionem informacji  na minutę, nie dając praktycznie żadnej możliwości selekcji. Gdy ktoś wymyślił internet, sądziliśmy naiwnie, że teraz będziemy oglądać tylko to, co chcemy i czytać informacje tylko na te tematy, które nas interesują. Ale jakże szybko nasz mały wirtualny świat stał się po prostu kolejnym kanałem przekazu nie tylko informacji, ale też – a może przede wszystkim? – reklamy.

Zmęczeni migającymi banerkami i klikaniem w linki sponsorowane, zamykamy  z trzaskiem laptop, bierzemy głęboki oddech, zakładamy obuwie sportowe i wychodzimy do parku, do lasu, na basen. Żeby odpocząć. Żeby nabrać dystansu. Żeby ukoić zmysły. Bo sport w dzisiejszych czasach jest odskocznią. Dziś nie potrzebujemy fizycznej siły, by walczyć i polować. Potrzebujemy atrakcyjnego wyglądu, by robić dobre pierwsze wrażenie na potencjalnym partnerze, partnerce i podnieść swoją samoocenę. Potrzebujemy zahartowanego podczas najcięższych treningów charakteru, by być twardym w rozmowie z konfliktowym szefem i wymagającym klientem. Potrzebujemy po prostu ruchu - by zrównoważyć godziny spędzone na fotelu za biurkiem, kierownicą, sklepowa kasą. I wreszcie, najważniejsze  – potrzebujemy sportu, by przeżywać prawdziwe emocje. Czasami potrzebujemy naprawdę pocierpieć, by przekroczyć jakąś mentalną granicę. Chcemy zwyciężać, by te sukcesy były tylko nasze, osobiste, by stanowiły dzieło życia. Chcemy poczucia wielkiej mocy, siły, przewagi, zwycięstwa. Wszystko to jest niczym więcej jak realizacją pierwotnych potrzeb. Kiedyś zdobywało się uznanie społeczności przynosząc z polowania mamuta. Dziś to zadanie jest utrudnione - nie tylko dlatego, że wszystkie mamuty zostały już zjedzone;-)

Sport – czy to z perspektywy zawodnika, czy kibica - ma nam dać prawdziwe emocje i zostawiać wspaniałe wspomnienia na całe życie. Ale naiwnością byłoby sądzić, że pozostanie białą plamą na marketingowej mapie. Dziś „małżeństwo” sportu i marketingu ma się całkiem dobrze. Dorobiło się porządnego budżetu i kilkoro „dzieci”.

Najstarsze „dziecko” to marketing produktów i usług sportowych. W dużym uproszczeniu są to te działania, które sprawiają, że idąc do sklepu sportowego wychodzisz z niego z konkretnym produktem danej marki… i niejednokrotnie konkretnym minusem na koncie ;-).

Zaraz po nim wymienić należy marketing organizacji sportowych – działania podejmowane przez stowarzyszenia, organizacje, ligi sportowe, które rozumieją, że do swojej działalności potrzebują niezbędnego wsparcia kibiców i sympatyków. I ich pieniędzy ;-)

W sponsoringu sportowym najważniejsze jest, by obie strony widziały korzyści ze współpracy. Wtedy wszyscy wygrywają.

 

Mamy też sytuacje, gdy przedsiębiorstwa pozornie nie związane ze sportem realizują swoje strategie przez sponsoring. Nad tym zjawiskiem zatrzymamy się dziś na dłużej. Ten szczególny rodzaj marketingu to przede wszystkim sponsorowanie lig sportowych, klubów, drużyn, indywidualnych sportowców. Idea jest prosta. Sponsor finansuje niezbędne dla sportowca wydatki traktując je jak długoterminową inwestycję we własną markę. Co ciekawe, profil działalności sponsora niejednokrotnie daleko odbiega od sportu i aktywności fizycznej. To nie ma dużego znaczenia, jeżeli obie strony kierują się w swojej działalności podobnymi wartościami i widzą korzyści ze współpracy. O ile reklama ma przynieść zyski natychmiast i można je dość dokładnie oszacować, o tyle sponsoring jest mniej uchwytny, niewymierny, nastawiony na długofalową współpracę. Dzięki temu nie musi być nachalny i męczący dla odbiorców. Wystarczy dyskretnie być tam, gdzie sport święci triumfy, gdzie są sukcesy i pozytywne emocje. W jaki sposób? Najprościej poprzez umieszczenie logo na ubraniu i sprzęcie sportowca czy dodanie nazwy firmy w ramach sponsoringu tytularnego. Jednorazowy wydatek pracuje przez długie lata - na każdym zawodniku, na każdych zawodach, na każdym podium. Logo przedsiębiorstwa umieszczone na ubraniu pojawia się na każdym zdjęciu z biegów, „wędrując” potem po profilach portali społecznościowych, na setkach stron internetowych i wszędzie pozostawiając po sobie cyfrowy ślad. Dotarcie ze swoim produktem do ludzi zainteresowanych sportem - aktywnych, zdrowych, z pasją i energią, bycie kojarzonym z tymi wartościami -  to już sukces. Nie zapominajmy też, że to nie tylko zawodnicy, ale też ich kibice, rodziny, znajomi, trenerzy, podopieczni, współpracownicy… Nieograniczone możliwości zdobycia nowych klientów.

***

Szanowny Sportowcu! Jeżeli po lekturze powyższego tekstu, poczułeś się trochę jak nośnik reklamy bądź, co gorsza, produkt na rynku ;-) radzimy wziąć głęboki oddech i wyluzować.  Nie uciekniemy od realiów. Do realizacji każdej pasji potrzebne będą zawsze pieniądze i rozgłos. Na całe szczęście rynek jest zróżnicowany, a możliwości podjęcia współpracy niemal nieograniczone. Zawsze warto jednak szukać porozumienia z kimś o podobnych celach i wartościach. W takim przypadku współpraca sponsor-sportowiec to zawsze relacja typu „win-win” i emocjonująca gra do jednej bramki.

Uśmiechnięci ludzie z pasją, aktywni i z mega energią - drużyna idealna :) A dla sponsora świetna grupa docelowa.

Skomentuj artykuł

Treść komentarza

Przepisz kod z obrazka: