wstecz

Aktualności

05.07.2017

Jak bieganie zmienia człowieka

- historia Pszczółki :)

W zasadzie chyba od zawsze związany byłem w mniejszy lub większy sposób ze sportem. I to właśnie to "małżeństwo" z tą dziedziną życia pomaga mi cały czas wyznaczać i realizować ambitne cele prywatne, zawodowe, sportowe. Pewnego dnia, jakieś siedem lat temu siedząc kolejny wieczór przy laptopie i odpowiadając na kolejny, niekończący się potok e-mail uświadomiłem sobie, że mój "rozwód" z ukochanym sportem jest już bliski jeśli nie podejmę jakiś działań. Na wyświetlaczu wagi, gdy na nią stawałem pojawiła się informacja "PROSZĘ NA WAGĘ STAWAĆ POJEDYNCZO!!!", zawiązanie butów sprawiało naprawdę wyzwanie, a ubrania w rozmiarze XXL stawały się ubraniami z serii " OPIĘTE". No i wszystko stało się niespełna w rok zerwania z systematycznymi treningami. I wtedy powiedziałem DOŚĆ!!! Ubrałem buty, najszersze spodenki jakie miałem, najszerszą koszulkę i poszedłem na trening. "Przebiegłem" około 4 km, wróciłem potwornie zmęczony, ale szczęśliwy, bo już wtedy wiedziałem, że to jest to co mnie kręci. Wiedziałem też, że będzie boleć. I bolało, oj bolało, czasami nawet bardzo mocno. I czym bardziej bolało, tym więcej trenowałem, bo sprawiało mi to coraz większą radochę. Po kilku latach bardzo mądry człowiek opowiedział mi historię, której morał był taki " jak boli, to znaczy, że się rozwijasz" I wiecie co ? Dziwne, ale nagle uświadomiłem sobie, że przestało boleć. Ciekawe dlaczego? Skoro przestało boleć, to znaczy , że nadszedł czas na poważne wyzwanie. Postanowiłem wystartować w maratonie. Gdy wizualizowałem sobie ten bieg, to cały czas miałem przed oczami siebie wbiegającego na metę. No i stało się po dziewięciu miesiącach treningów i przygotowań stanąłem na starcie Maratonu Warszawskiego, a gdy po ponad czterech godzinach wbiegałem na metę, na stadionie narodowym to wszystko mnie POTWORNIE bolało, a ja podniosłem wysoko ręce i krzyknąłem NO TO TERAZ MOGĘ WSZYSTKO !!! Życzę tego uczucia Wszystkim. I od tego momentu odniosłem wiele sukcesów prywatnych, zawodowych, sportowych. Ale najważniejszym efektem mojego biegania, który zadział się samoczynnie jest fakt, że biegać zaczęła moja żona i szykuje się teraz do pierwszego swojego maratonu, który oczywiście przebiegnę razem z nią, wielu moich bliskich i dalszych znajomych wstało z kanap i foteli, ubrali buty i zaczęli dbać o siebie, a teraz mijają linię mety długo przede mną - GRATULUJĘ IM WSZYSTKIM I ŚCISKAM ZA NICH KCIUKI !!! Ja już mam kolejne plany na łamanie swoich lęków, ograniczeń i osiąganie kolejnych sukcesów !!! A jak jest u Was ? Za Was też trzymam kciuki !!!

Skomentuj artykuł

Treść komentarza

Przepisz kod z obrazka: