wstecz

Aktualności

06.10.2016

ZAAKCEPTUJ TO!!!

Taki jest maraton...

Maraton jest areną cierpienia, bólu ludzkiego, jako początkowego warunku do uprawiania tego sportu, oraz doświadczeń sprzecznych żywiołów pogodowych, wiatrów i gór, stanowiących barierę fizyczną i psychiczną człowieka. Porównuję go do życia, które jest dla mnie ciągiem sztucznych ograniczeń, a wyzwaniem, jako dla sportowca jest pokonywanie tego poprzez bieg.[1]

W trakcie tak długotrwałego wysiłku ból jest nieuniknioną rzeczywistością i to, czy zawodnik będzie w stanie wytrwać zależy jedynie od niego. Aby w czymkolwiek trwać, należy zdołać zachować ustalone tempo, bo nie sztuką jest biec szybko, sztuką jest ten bieg szybki utrzymać.[2] Opanowanie zaś swojego organizmu i natury bólu, z każdym kilometrem silniejszego, stanowi fundamentalną część doświadczenia biegowego. Gotowość, że będzie boleć przyzwyczai organizm do wymiaru bólu. Z kolei ciało godzi się na doświadczenie bólu, ale tylko wtedy, gdy wysiłek, do jakiego się go zmusza jest stopniowy i powolny. W przeciwnym razie następuje wypalenie organizmu.[3]

W biegu maratońskim trzeba stać się kimś większym, lepszym, zmierzającym naprzód drogi, pędzącą maszyną nieodczuwającą bólu i poszukującą w sobie nietkniętych zasobów silnej woli. Inaczej postrzegany przez sportowca obraz świata oraz zmuszenie się do czegoś ponadprzeciętnego staje się metodą przetrwania maratonu.[4] Główną, choć niezwykle surową zasadą biegu maratońskiego jest dostosowanie swego umysłu do „zawodniczej ścieżki pozytywnego myślenia”, która brzmi następująco „…biegnij, aż już nie będziesz mógł, a potem pobiegnij jeszcze trochę. Znajdź nowe źródło energii i woli. I biegnij jeszcze szybciej.”[5]

 Z drugiej strony zaangażowanie się w plan przygotowawczy i traktowanie go niczym Księgi Najświętszej doprowadzi do zniwelowania reakcji na ból i przyzwyczajenia ciała do cierpienia. Egoizm decydować tu będzie o sukcesie maratońskim, gdyż bez egoizmu skończenie maratonu jest mało prawdopodobne. Odrobina tej postawy życiowej, czy nam się to podoba czy nie, doprowadzi do tego, iż poświęcenie dla osobistych celów stanie się ważniejsze. Tudzież skupienie się nad tym istotnym celem, jakim jest maraton doprowadzi do prostszego osiągnięcia upragnionego zwycięstwa.[6]

Ból stanowi nieodłączny element towarzyszący uprawianiu tego typu dyscypliny sportowej. Przezwyciężenie cierpienia ukazuje piękno tego sportu. Poprzez ból odczuwamy, że żyjemy i udaje się nam odszukać w tym systemie biegowym typowe wartości.[7] Zdarza się, że w bólu i zmęczeniu odnajdziemy zasoby mocy, których wcześniej nie mogliśmy wyszukać, źródła obfite  nienapoczęte, ponieważ nigdyśmy wcześniej się do nich nie przebili.[8] To sprawia, że ta dyscyplina sportu jest na swój sposób piękna. Ukazuje drzemiącą w każdym maratończyku moc jednoczenia bólu i radości oraz determinacji i zwątpienia. Ból jest nieunikniony, bowiem cierpienie jest przyjacielem każdego prawdziwego maratończyka, meldującego się na mecie.

 

 

[1] Armstrong Lance, Jenkins Sally, Liczy się każda sekunda, przełożyła Matuszyńska Aldona, Studio Emka, Warszawa 2004, s. 15

[2] Murakami Haruki, O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu, przełożył Jędrzej Polak, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2010, s. 7-11

[3] http://treningbiegacza.pl/trening/psychologia/item/526-dialog-wewnetrzny-czyli-rozmowa-z-samym-soba

[4] Murakami Haruki, O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu, przełożył Jędrzej Polak, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2010, s. 119-120

[5] Scott Jurek, Jedz i biegaj, przeł. Żuławik Jacek, GALAKTYKA, Łódź 2012, s. 19

[6] Rodgers Tim, Mój pierwszy maraton, przełożyła Siecińska Anna, Wydawnictwo Buk Rower, Warszawa 2011, s. 29-34

[7] Murakami Haruki, O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu, przełożył Jędrzej Polak, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2010, s. 179

[8] McDougall Christopher, Urodzeni Biegacze, przełożył Żuławnik Jacek, GALAKTYKA, Kraków 2009, s. 131

Skomentuj artykuł

Treść komentarza

Przepisz kod z obrazka: